Źrebię jest na świecie i co dalej ?

Bierzemy głęboki oddech i schodzi z nas pierwszy stres… Klacz wyparła źrebię. Na ustach pojawia się uśmiech i radośnie stwierdzamy: „juhuuu... udało się! Jest!”. No i znów zepsuje Wam kolorową idyllę… Jak na ten moment to dopiero klacz wykonała większość pracy. Teraz Wasza kolej! A czy źrebię „jest” to się dopiero okaże…
Moment narodzin źrebięcia zawsze jest startem w trudny etap adaptacji i normowania się jego parametrów oraz czynności życiowych. Tu wszystko jest absolutnie indywidualne i zawsze trzeba brać pod uwagę całość sytuacji, a nie wyłącznie chwilowy przebłysk obserwacji. Jednak uważam, że w tym zakresie mamy kilka drogowskazów, którymi powinniśmy się kierować chcąc określić czy wszystko przebiega prawidłowo. Jednocześnie mam dla Was kilka tipów, które stosujemy w mojej hodowli od lat i sprawdziły mi się już w nie jednej sytuacji.
1. Pierwsze działania przy źrebięciu
Zaraz po narodzinach dobrze jest oczyścić drogi oddechowe. Przyspieszony oddech i lekka nieregularność jest normą ale powinna dość szybko ustąpić. Słuchajmy też dobrze odgłosów oddychania. Źrebię nie powinno przewlekle bulgotać, świszczeć czy chrapać. Pierwsze na co spoglądamy to także ilość płynu jaka wylatuje z jego nozdrzy. Jest to fizjologiczny proces, a jego większość powinna zostać „wyciśnięta” podczas porodu. Jednak czasem potrzeba dodatkowej pomocy, o której wspominałam w dedykowanym filmie:

2. Reaktywność
Podwyższone tętno także nie jest powodem do obaw, jednak powinno być skorelowane z odpowiednią reaktywność źrebaka. Jeśli leży ono płasko na ziemi i po kilku minutach nadal nie ma ochoty nawet na uniesienie głowy, powinno nas to zaniepokoić. Czasem jest wynikiem trudnego dla źrebięcia porodu (nawet jeśli ze strony matki mógł wcale taki nie być!) i może potrzebować więcej czasu, ale nie rzadko może być zwiastunem większych problemów, więc ingerencja weterynarza jest jak najbardziej wskazana w takim przypadku.
3. Pępowina
Powinna zerwać się samoistnie, gdy tylko matka wstanie lub źrebię odsunie się od niej wystarczajaco. Nie przyspieszajmy tego procesu. W czasie gdy źrebię i matka spokojnie leżą po porodzie, pępowina wciąż wtłacza cenną, bogatą krew w ciało źrebięcia. To dla niego dodatkowy „booster mocy” i warto, by go otrzymał.
Sama jednak spotkałam się z nie jednym przypadkiem, gdy klacz ciągnęła na pępowinie za sobą źrebię lub oddała tak szybko łożysko, że ta nie zdążyła się urwać. Wtedy musimy ją przeciąć sami.

Niezależnie od tego czy pępowina zerwała się sama czy musieliśmy ją przeciąć, jednym z ważniejszych zadań Hodowcy jest odkażenie kikuta jodyną. Teorii na ten temat jest mnóstwo. Moja jest taka, że dla alkoholowego roztworu jodyny nie ma lepszego zamiennika. Wynika to z dwojakiego działania tego środka: z jednej strony skutecznie odkaża, a z drugiej przyżega. Zależy nam bowiem na zamknięciu świateł naczyń krwionośnych w pępowinie, by odciąć drogę drobnoustrojom do wnętrza ciała naszego malucha. I to jest absolutnie kluczowym działaniem jodyny!
Kikut możemy obficie polać jodyną czy zanurzyć w niewielkim pojemniczku. Jedno jest pewne – przyzwyczajajcie się szybko do tej czynności, bo trzeba ją powtarzać 2-3 razy dziennie przez kilka pierwszych dób.
4. Wstawanie i pokłady energii
Gdy wszystko do tego momentu przebiega prawidłowo źrebię dość szybko powinno rozpocząć pierwszą bitwę swojego życia czyli walkę z nogami o wstanie :P To super rozczulające chwile i często wtedy czas zaczyna nam uciekać na obserwacji. A źrebię walczy…
Wstanie na nogi nie powinno zająć źrebięciu dłużej niż godzinę. Jego pokłady energii wcale nie są duże i zdziwilibyście się ile razy doświadczyłam obrazu zrezygnowanego malucha. Opad sił widać w dużo wolniejszych ruchach, przysypianiu, spadku motywacji i częstotliwości podejmowania dalszych prób. Ja w takich momentach nie czekam dłużej. Zdajam siarę od klaczy i podaję źrebięciu z butelki. Zależy mi by otrzymał nowego „kopa energetycznego”. Ważną uwagą jest tu by absolutnie nie wlewać źrebięciu siary na siłę do pyska. Musi sam wyraźnie ssać i łykać. W przeciwnym razie z dużym prawdopodobieństwem zalejemy płuca.
Drugą radą jest, by w miarę możliwości wykonać to na stojącym źrebaku i na prostej szyi. W ostateczności na leżąco, ale wtedy zawsze w pozycji na mostku. A następnie zapewne głośno przeklniecie moje rady, bo Wasz źrebak zamiast ruszyć w bój ze zdwojoną siłą, to pójdzie głęboko spać :P Spokojnie – tak właśnie ma być! Czekajcie aż się obudzi i wtedy pogadamy ;)


5. Siara
Źrebak musi otrzymać siarę w przeciągu pierwszych 2 godzin. Jest ona dla niego czystym złotem, bo zawiera niezbędne przeciwciała, które zbudują w nim pierwszą odporność. Bez nich jest „gołe” i narażone na każdą chorobę czy zakażenie jakie napotka. Siara od matki to najlepsze co może otrzymać. Posiada ona bowiem w swoim składzie przeciwciała swoiste dla danej stajni i otoczenia. Źrebię powinno same trafić do wymienia i to jest zawsze najwspanialszy scenariusz.
TUTAJ OBSZERNY BLOG O SIARZE, w którym znajdziesz:
- ocena jakości
- kiedy potrzebujemy siary zastępczej
- ocena nabytej odporności przez źrebię - szybkie testy
- bankowanie siary
- zamrażanie i rozmrażanie siary
W mojej hodowli obserwuję, że często właśnie te wspomniane wcześniej, mało reaktywne źrebięta, mają też trudności z pobieraniem pokarmu. Niewielkim problemem jest jeśli są po prostu nieudolne i trzeba je trochę wspomóc. Tu przede wszystkim zwróciłabym uwagę czym w ogóle chcemy nakarmić źrebię. Wiele razy widuję zwykłe, dziecięce butelki i smoczki. No i racja – dla chętnego, reaktywnego i łapczywego źrebaka będę „doskonałe”. Ale pytanie po co w ogóle dopajać takie źrebię?
Z kolei tym, które nie mają zbytniego zainteresowania życiem, siarą czy nie podoba im się butelka, to zdecydowanie utrudnimy temat. Smoczki dla źrebiąt powinny być zbliżone wielkością, kształtem i twardością do wymienia matki. Tak natura stworzyła źrebięta, by te dwa elementy doskonale do siebie pasowały. Chcąc nakarmić źrebięta z za małego smoczka, muszą ułożyć wargi jakby piły ze słomki. Za dużego nie mogą dobrze chwycić. A z za miękkich nie leci przez ich ściśnięcie zassaniem. I powtórzę raz jeszcze – prawidłowe źrebię nakarmisz wszystkim, bo jest zmotywowane, ale to, które tego faktycznie potrzebuje, wyposaż za wczasu w butelki ze smoczkami, które chociażby nie będą mu utrudniać zadania.
6. Zaburzony odruch ssania
Jeśli źrebię nie otrzymało siary w przeciagu 2 godzin, a Ty nie jesteś w stanie mu pomóc, to wezwij weterynarza, bo im dłużej zwlekasz - tym trudniejszą misję fundujesz noworodkowi.
Problemów może być mnóstwo, a jednym z nich jest zaburzony odruch ssania. To duże wyzwanie, ale czasem da się go wykrzesać. Warto też znać metodę pętli Madigana, która symulując „ponowne narodziny”, wywołuje swoisty „reset” źrebięcia. Efekty wydają się być wręcz magiczne, a skuteczność bardzo obszernie potwierdzana przez hodowców. Zobacz jak wygląda zakładanie takiej pętli na poniższym filmie i poczytaj więcej o jej działaniu klikając zdjęcie.
7. Wydalanie
Wiem, że patrząc na przeuroczego, małego konika ostatnie o czym chcecie myśleć to jego wydalanie. Jednak jest to bardzo ważny element do bezwzględnego przypilnowania. Smółka powinna odejść w przeciągu 2-3 h. Jest mazista i twardsza niż odchody dorosłego konia. Źrebięta niejednokrotnie prężą się do jej oddania. Jednak do czasu, aż wydalają ją systematycznie wszystko jest ok. Gorzej kiedy uradowani zobaczeniem jednego „orzecha laskowego” idziemy do domu, a po jakimś czasie znajdujemy źrebię leżące na plecach (jak kot do głaskania brzucha). Konie tak nie leżą! To objaw bólu brzucha u źrebięcia.
W mojej hodowli wykonujemy w takich przypadkach lewatywę, ale musi być ona w odpowiednim składzie oraz bezpieczna w aplikacji, więc jeśli takiej nie macie to potrzebujecie weterynarza i to szybko. To wcale nie jest rzadki problem. Zresztą podobnie jak przetrwały moczownik, zdecydowanie częściej dotyka ogierki. Patrzcie więc też uważnie (!), z której części ciała wylatuje mocz źrebaka. Jeśli kikut pępowiny robi się mokry to nie zastanawiajcie się ani chwili nad wykonaniem telefonu do weta.


8. Więź z matką
W mojej hodowli bardzo dużą uwagę poświęca się budowaniu więzi matki ze źrebięciem. Uważajcie na swoje działania okołoporodowe, by zbytnio nie zaburzać jej tworzenia. Dla matki, nawet tej najbardziej przyjacielskiej, to duży stres związany z nową sytuacją w jakiej się znalazła. Dajcie jej czas i przestrzeń do samodzielnej organizacji dalszych kroków. Zdecydowana większość z nich doskonale czuje co ma robić.
Co jednak w przypadku jeśli matka nie jest zadowolona z nowej roli? Dostaje multum pytań o to co zrobić, gdy jest agresywna, nie daje źrebięciu podejść, odgania je, nie interesuje się nim itp. Zawsze mam jedną, podstawową radę: nie sztuką jest być dobrym hodowcą, gdy wszystko idzie książkowo, a wtedy gdy potrzeba znaleźć indywidualnie odpowiednią drogę dla klaczy. W takich przypadkach najbardziej przyda Wam się to, co tylko Wy wiecie o klaczy, bo obserwujecie ją na co dzień. Czy jest dominująca w stadzie? Czy jest ckliwa? Czy nie przepada za innymi końmi? Czy może nic z tych rzeczy i to najgrzeczniejszy koń pod słońcem? Te i wiele innych pytań jakie możecie sobie samemu zadać, odpowie Wam czy reakcja klaczy na źrebię wynika z jej charakteru, temperamentu czy też może jakiegoś bólu. Dopiero potem szukajcie odpowiedniego sposobu. I tu też tylko Wy, znający klacz, będziecie umieć pomóc. Czy można ją czymś przekonać? Czy można trochę „oszukać”? Czy trzeba przytrzymać? Czy może przycisnąć trochę bardziej? A może zawsze dawała się wszędzie dotknąć, a teraz wymię jest gorące i ckliwe, a klacz zdenerwowana, gdy się do niego zbliżasz?
Każdy objaw bólowy jest oczywiście powodem do wezwania weterynarza, ale w wielu przypadkach jest to raczej kwestia przedstawienia klaczy zadań w nowej roli, w odpowiednio dobrany do niej sposób!
Jedno tylko dodam jako pewnik: natychmiastowe zabranie źrebięcia po pierwszym kwiknięciu matki, do niczego dobrego nie doprowadzi. Im bardziej będziecie je izolować, tym dalej jesteście od sukcesu. Nawet jeśli wiąże się to z kilkoma nocami spędzonymi w boksie klaczy i źrebięcia, to jest to absolutnie warte swojej ceny, bo nic nie jest w stanie zastąpić dziecku matki!
9. Wspomaganie źrebięcia
Jeśli wszystko przebiega dobrze i źrebię pobrało już siarę, to ja od niepamiętnych już czasów, podaję każdemu z nich, pierwszą porcję „Ipaligo Foal”. To suplement dedykowany źrebiętom w formie pasty. Zawiera zestaw deficytowych u noworodków pierwiastków (żelazo, cynk, miedź, selen), witamin i aminokwasów, a dodatkowo wspiera budowanie flory bakteryjnej poprzez probiotyk. W zestawie znajdują się 3 tubostrzykawki. Pierwszą podaje się w dobie urodzeniowej, a kolejne dwie w równych odstępach czasu, w ciągu pierwszego miesiąca. Ja i wszystkie źrebięta Jak Malowane zdecydowanie polecamy!
10. Potrzebujesz więcej informacji ?
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej jak wyglądają dane prawidłowości i zaburzenia oraz jak poradzić sobie z problemami, które możecie napotkać, to bardzo zachęcam Was do zerknięcia w filmowy tutorial z porodu klaczy. To skondensowana porcja wiedzy, przekazana w prostej formie, oparta na realnych przypadkach i dokumentująca działania w formie nagrań.
Pomógł już nie jednemu hodowcy więc i ty możesz znaleźć w nim odpowiedzi na nurtujące Cię pytania.






