Jak sprawdzić odporność źrebaka, jakość siary i jak ją bankować?

Dostaje mnóstwo pytań o różne przypadki z tegorocznych wyźrebień i postanowiłam odpowiedzieć na te najczęstsze zbiorczo, w kilku tematycznych odcinkach.
Przede wszystkim siara! Będę powtarzać w nieskończoność - to najważniejsze co musi dostać źrebak po urodzeniu! Ona zapewnia odporność źrebięciu, bo bez niej narażone jest na każde najdrobniejsze zakażenie i chorobę. Złapie wszystko i często bardzo szybko wywoła to lawinę nieszczęść. Wierzcie mi – źrebięta chorują szybko, intensywnie i zero – jedynkowo. Farciarze po długiej walce dają jakoś radę w życiu, ale nie rzadko wcale źrebak choruje krótko – a potem już go nie ma.
Będziesz potrzebować siary zastępczej jeśli Twoja klacz z jakiś przyczyn nie może nakarmić źrebaka. Przykładowo:
- nie zbudowała wymienia (przy odpowiednim karmieniu nie powinno się tak wydarzyć, ja nie miałam takiego przypadku, nawet jeśli tuż przed porodem go nie było, to zanim urodzone źrebię wstało, to już zaczynało kapać po nogach)
- straciła siarę za wcześnie co będzie widać w kolorze wydzieliny (miałam taką klacz, która zaczynała puszczać siarę nawet 2 tygodnie wcześniej. Do porodu traciła wszystko i dla źrebięcia zostawało tylko mleko)
- coś złego dzieje się z matką, nie mówiąc o jakimś tragicznym scenariuszu, to czasem jakiś zwiększony ból po prostu nie pozwala jej karmić)
- klacz może nie przyjąć źrebaka wcale i nie dać się zdoić
- siara jest słabej jakości


Najlepsza będzie zawsze siara naturalna. Idealną jest ta od klaczy w Twojej stajni bo zawiera przeciwciała swoiste dla tego miejsca. Jednak jeśli takiej nie masz to jakakolwiek inna, naturalna to idealne rozwiązanie. Niestety wciąż jest za mało świadomych hodowców, którzy chcą bankować siarę i się nią dzielić, dlatego
- jeśli jesteś wielbicielem i pasjonatem wszystkich koni, a nie tylko własnego ogona to zdój siarę swojej klacz przy prawidłowym porodzie. Nic nie musisz z nią robić poza ogłoszeniem na grupach na FB, że taką posiadasz. Założę się, że znajdą się chętni. Ba! Nikt się nie znajdzie – napisz do mnie, a na pewno jakieś źrebię w potrzebie będzie Ci wdzięczne za uratowanie, może nawet życia!
- nie licz, że Ciebie to nie dotknie bo masz jedną wyniunianą klacz i to się zdarza tylko w wielkich hodowlach. Zmartwię cię – nie! Może się to zdarzyć absolutnie każdemu i wszędzie. Dlatego jeśli nie masz dostępu do naturalnej siary o każdej porze dnia i nocy to powinieneś wyposażyć się chociaż w sztuczny zamiennik.
Ja polecam Cavalor Colostra, bo testując ją na moich źrebiętach uzyskałam prawidłową odpowiedź immunologiczną i udało mi się zabezpieczyć źrebięta na starcie.
(klikając załączone zdjęcia obok, możesz dowiedzieć się więcej i zakupić niezbędne wyposażenie dla siebie -> )
Jak to sprawdziłam? A no za pomocą szybkich testów IgG. To test, do którego potrzebujemy dosłownie kropelki krwi źrebaka. Wkrapiamy ją w jedno pole kasetki i dolewamy załączony do zestawu bufor. Po chwili odczytamy wynik na pasku w postaci 1 lub 2 kresek. Różne poziomy będą nam wskazywać czy źrebię uzyskało odpowiedni poziom immunoglobulin, czy średni i należy je jeszcze dopoić czy też słaby, w którym może być potrzebne podanie osocza przez weterynarza. Ten test przyda nam się nie tylko w przypadku podania siary sztucznej, ale warto sprawdzić nim też te pobierające naturalną siarę źrebięta. Niejednokrotnie możecie się bardzo zaskoczyć…
Jeśli jednak w wyźrebieniu Twojej klaczy wszystko przebiega dobrze i klacz nakarmi siarą źrebię do syta to ja uważam, że wręcz obowiązkiem hodowcy powinno być zdojenie chociaż 200-250ml siary bo zbankowania.
Mówi się, że siara ma swoje właściwości przez rok. Z doświadczenia powiem, że rozmrażałam dużo starsze i nadal miały dobry poziom immunoglobulin. A zresztą… lepiej podać cokolwiek niż nic więc w ogóle nie przyjmuję opcji, że jakaś siara trafia do śmieci!
Jak się do tego zabrać? Doimy klacz w przerwie między karmieniami. Klacz ze zbudowanym wymieniem doi się na początku bardzo łatwo więc zajmie to dosłownie chwilę.

Następnie przelewamy siarę przez kilka kompresów gazowych do innego pojemnika, w którym będzie mogła zostać zamrożona. Pamiętaj, że zmieni swoją konsystencję, a więc i objętość tak więc nie używaj rzeczy, które mogą ulec rozsadzeniu czy pęknięciu. Ja polecam woreczki na pokarm, które są przede wszystkim szczelne i odporne. Zaczynamy schładzanie. Immunoglobuliny w siarze są bardzo wrażliwe na temperaturę więc rób to bardzo stopniowo. U nas najpierw schładzamy do temperatury pokojowej, potem wsadzamy do lodówki, następnie chłodziarki o niższej temperaturze i dopiero do zamrażalnika.
No właśnie – a jak sprawdzić wartościowość siary? A no refratkometrem. To urządzenie, które oceni nam koncentrację gamma globulin poprzez odczyt współczynnika załamania światła. Brzmi skomplikowanie, ale to bardzo prosty mechanizm. Wkrapiamy kropelkę na specjalne szkiełko, zamykamy pokrywę i odczytujemy poziom przez okular, kierując refraktometr w stronę światła. Patrząc na wynik widzimy niebieską linię, która na skali Brix określa nam jakość siary.
- Gdy poziom przekroczy 30% to mamy pewność, że siara jest bardzo wartościowa.
- Powyżej 20% to przeciętna wartość i może warto rozważyć dopojenie źrebaka.
- Poniżej 20% to już słaba jakość i nie warto takiej siary nawet mrozić, a jej spożywanie przez źrebaka nie zapewni mu wystarczającej odporności na start.
Tak więc refraktometrem warto zbadać siarę niezależnie czy jest porcją do bankowania czy też spożywaną przez źrebaka bo tu również możemy być zaskoczeni.
I ostatnią kwestią do poruszenia jest jeszcze temat ewentualnego rozmrażania siary. Skoro już wykonaliście trochę pracy przy bankowaniu to błagam, nie zepsujcie tego na koniec. Tak jak przy zamrażaniu tak i przy rozmrażaniu musicie to robić powoli. Wiem, że najczęściej czujecie presje głodnego źrebaka, ale jeśli wsadzicie siarę do wrzącej wody albo o zgrozo do mikrofali to tak jakbyście dali źrebięciu wodę i liczyli na cud. Tam już wtedy nic wartościowego nie am. Więc lepiej chwilę dłużej odczekać ale być pewniejszym, że immunoglobuliny o które nam chodzi, nadal tam są. Dlatego ja nie wyobrażam sobie rozmrażania siary bez termometru. Wsadzam ją do wody wraz z nim i w ten sposób rozmrażam bardzo powoli podnosząc jej temperaturę dolewaniem wciąż cieplejszej.
Na koniec powtórzę po raz ostatni i dobitny: nie licz na łód szczęścia tylko się przygotuj za wczasu. Na prawdę nie rozumiem jak mając 11 miesięcy ciąży klaczy można tego nie zrobić. A dwa pamiętaj, że jeśli uważasz się za miłośnika koni to nie wyobrażam sobie, że będziesz patrzył bezczynnie na cierpienie innych, kiedy możesz podarować im coś co może uchronić od problemów, a nawet uratować życie.
Hoduj świadomie i bankuj siarę!
Wszystko o czym wspominałam powyżej pokazałam na filmie w praktyce. Możecie zobaczyć go poniżej:





