Gdy przegrywamy w hodowlanej ruletce - komplikacje okołoporodowe cz.2

Jeśli po poprzednim blogu o komplikacjach porodowych, wydawało Wam się, że jedyne co może pójść nie tak przy wyźrebieniu to nieprawidłowe ułożenie płodu, to byliście w ogromnym błędzie. Mam wrażenie, że w mojej hodowli im dalej w las, tym bardziej udowadnia mi ona jak szeroki ma „katalog” w tym zakresie. Z pewnością wynika to u mnie z coraz większej ilości wyźrebień w roku, ale statystyki i tak są nie ubłagane. Dochodzą nawet do 4% wszystkich wyźrebień na świecie. Każdego hodowcę, prędzej czy później dotknie więc jakaś komplikacja i tylko od niego zależy czy będzie na nią przygotowany czy nie. Dlatego dziś trochę więcej o innych przypadkach jakie mogą nas spotkać i co możemy zrobić, by podjąć próbę ratowania źrebięcia, a nierzadko także matki.
- Brak parcia ze strony klaczy.
Przyczyny mogą być bardzo różne. Czasem klacze są tak zdenerwowane, że dochodzi do zatrzymania akcji. To dość prosty przypadek, bo najlepszym lekarstwem będzie danie jej czasu i spokóju. Przez spokój rozumiem, nienaturalne dla naszej percepcji – zostawienie jej samej w ciszy. Wierzcie mi, że czasem działa to cuda. Jednak pamiętajcie, że stąpacie po cienkim lodzie. Nie przestawajcie bacznie obserwować klacz na kamerze lub z ukrycia. Jeśli mimo maksymalnie dobrych warunków dla klaczy, poród nadal nie postępuje to weterynarz zapewne zadecyduje o podaniu oksytocyny. Przyczyn może być bardzo wiele, od zaburzeń pracy tłoczni brzusznej przez uszkodzone mięśnie brzucha, przepuklinę brzuszną czy zerwanie przyczepu końcowego mięśnia prostego brzucha (widać to w wysunięciu się wymion nienaturalnie spomiędzy zadnich nóg, klacz odczuwa duży dyskomfort, gdy dotykamy opuchnięty spód jej brzucha, na zdjęciu ekstremalny przypadek).

W przypadku, gdy musimy pomóc klaczy bardzo przydatne mogą okazać się rózne elementy naszych zestawów. Zapoznaj się z nimi i sprawdź czy czegoś Ci nie brakuje w Twojej apteczce do wyźrebienia.
2. Niedrożność kanału rodnego
Widziałam kilka filmików, na których hodowcy sami próbują za pomocą deski opartej o brzuch leżącej na plecach klaczy, odkręcić skręt macicy w prawidłowe położenie. Przepraszam Was bardzo, ale ja bym się tego sama nie podjęła. Po pierwsze trzeba to robić z wyczuciem, w odpowiednim kierunku i pod kontrolą. Tu potrzebny jest weterynarz i to szybko. Poza tym niedrożność może dotyczyć nie tylko skrętu macicy, ale też pochwy czy szyjki macicy. Sama spotkałam kiedyś klacz ze zrośniętą szyjką. Jednak jej nie dało się nawet zaźrebić, gdyby ktoś wpadł na taki pomysł. Te nieprawidłowości zazwyczaj wykryjemy w badaniach przed inseminacją (oczywiście poza skrętem macicy, który występuje spontanicznie), no ale wiadomo jak to bywa w realu. Jedyne co wprawna ręka hodowcy może zrobić samemu, z zakresów niedrożności kanału rodnego, to rozcięcie zaszytego Caslicka, o którym cały materiał filmowy przedstawiłam w poprzednim blogu (na zdjęciu makabryczne ułożenie płodu 4 nogami w kanale na raz).

3. Wady genetyczne
Tu niestety, ale w hodowlanej ruletce przegraliśmy sromotnie z naturą, już na samym starcie. Wady zazwyczaj wykluczają opcję przeżycia źrebięcia, a nawet jeśli, to są tak bardzo dysfunkcyjne, że eutanazja jest konieczna. W swojej historii widziałam zarówno dramatyczne wady w budowie, wodogłowie, jak i 5 nogę wyrastającą z kłębu. Wszystkie te przypadki to historie tragiczne. Wymagają bezwzględnie klinicznej opieki. Często takie płody muszą być wydobywane poprzez cesarskie cięcie czy fetotomię. Tu niestety bardzo ważne jest uświadomienie sobie od początku, że nie walczymy o źrebię, a staramy się utrzymać przy życiu klacz.
4. Bliźniaki
W mojej historii ciąża bliźniacza to wcale nie rzadki przypadek. Jednak dzięki monitoringowi wczesnego jej etapu, w zdecydowanej większości przypadków, jeden z zarodków jest usuwany na czas. Tylko jeden raz, w wyniku tych manewrów straciłam oba zarodki, tak więc wydaje mi się to dość bezpieczną metodą, o ile jest wykonywana przez wprawionego weterynarza. Jednak w innym przypadku, w bliskiej mojej hodowli historii, mimo systematycznych badań od początku, zarodki najprawdopodobniej były tak niefortunnie umiejscowione, że jeden zakrywał drugi i nie zostały w porę wykryte przez weterynarza. Hodowca nie wiedział, że klacz ma bliźniaki do samego końca. Płody zostały donoszone, co jest możliwe dla ciąży bliźniaczej. Jeden jednak był zbyt słaby by przeżyć i jest to najczęstszy schemat w takim przypadku. Ciąża bliźniacza często też kończy się przedwcześnie i wiąże z ryzykiem komplikacji przy porodzie. Nie rzadko dotyczą one złych ułożeń płodów lub też jednoczesnemu „pchaniu” się w kanał obu źrebiąt. Dlatego tak ważne jest by systematycznie i wielokrotnie monitorować pierwsze tygodnie ciąży klaczy.

Oczywiście to nie wszystkie problemy okołoporodowe jakie mogą dotknąć naszą klacz i źrebię. Bardzo polecam zgłębić sobie jeszcze bardziej ten temat czytając odpowiednią literaturę hodowlaną, którą znajdziesz w naszym sklepie oraz zachęcam by przeglądnąć poniżej filmików z historiami z mojej hodowli, do których zostawiam też krótkie opisy, na co zwrócić uwagę.
Bardzo wąski kanał rodny klaczy
(film można oglądnąć po wykupieniu opcji wspierania kanału na You Tube)
Zazwyczaj u pierwiastek poród postępuje dużo wolniej, jednak w przypadku tej klaczy trwał zdecydowanie za długo. Jej kanał rodny był tak wąski, że uległ dużym obrażeniom. Bez naszej pomocy najprawdopodobniej stracili byśmy źrebię, o ile nie oboje.
Poród bez odejścia wód płodowych
Zwiastunem każdego porodu jest odejście wód płodowych. Zaraz potem pojawia się biały worek (owodniowy). Jest to błona, która podczas ciąży otacza źrebię i w którym znajdują się także wody płodowe. Między nim, a ścianą macicy jest jeszcze łożysko, które również jest jak szczelny worek. W porodzie o prawidłowym przebiegu, łożysko podczas porodu, przylega nadal do ścian macicy natleniając źrebię przez pępowinę. Pod wpływem wypierających skurczy macicy, tworzy się w nim dziura , którą „wyciska” się biały worek ze źrebakiem. Najczęściej, gdy kopytka naprężą jego ściany, dochodzi do jego pęknięcia i spontanicznego wypływu wód płodowych. Chwilę potem pojawiają się nóżki. W tym przypadku, mimo już mocnych skurczy u klaczy, nie doszło do przerwania łożyska i poród się bardzo wydłużał.
Red bag – przodujące łożysko
(film można oglądnąć po wykupieniu opcji wspierania kanału na You Tube)
Nawiązując do poprzedniego porodu, gdyby nie pęknięcie łożyska pod wpływem manipulacji, mogłoby dojść do tego, że źrebię rodziłoby się wraz z całym łożyskiem. Jest to o tyle groźne, że łożysko podczas takiego porodu jest bardzo szybko odseparowane od ściany macicy, tak więc źrebię podczas akcji nie jest już natleniane. Podczas przodującego łożyska (Red Bag) ogromną rolę gra prędkość i sprawność działania hodowcy. Taki poród, bez pomocy, w większości przypadków kończy się tragicznie. U naszej klaczy powikłaniem po porodzie okazał się „tylko” ogromny krwiak na ścianie pochwy.


